REKLAMA

Inteligentny dom oszczędza za nas pieniądze

ps | 15 marz 2016 14:17 0

Pomiędzy zbudowaniem domu, mieszkania, a aranżacją jego wnętrz, należy zastanowić się, czy chcemy, aby nasz dom był tzw. smarthome. Nasze wnętrza i rzeczy, z których w nich korzystamy, automatyzują się. Znaczy to, że dzięki nim, żyje nam się łatwiej i przyjemniej. Z Maciejem Turskim, ekspertem ds. inteligentnych domów i nowoczesnych technologii, rozmawia Piotr Sawczuk.

Inteligencja kojarzy mi się z racjonalnym myśleniem. Czy jest szansa, że inteligentny dom będzie myślał za człowieka, czy jednak pierwiastek ludzki, jest w tym wszystkim potrzebny?

Jak zwykle pokutuje nazwa „Inteligentny dom”. W języku angielskim brzmi to lżej i mniej pretensjonalnie – Smarthome. Co to właściwie jest? To system automatyki, który łączy wszystkie techniki i technologie w domu takie jak rolety, oświetlenie, ogrzewanie. Wynika z tego sporo korzyści. Możemy z domu korzystać wygodniej, łatwiej zadbać o oszczędności. Jednak nie spodziewajmy się, że dom będzie dla nas kompanem do szachów. Porównajmy system automatyki do nowoczesnego smartfonu albo samochodu. Oba te urządzenia posiadają coraz więcej możliwości, coraz więcej funkcji jest zautomatyzowanych, dzięki czemu nie musimy im poświęcać wiele uwagi, ale wciąż to my jesteśmy kierowcami. To my wskazujemy cel, tylko podróż jest nieco przyjemniejsza.

Jak Pana zdaniem będzie wyglądał dom za 25 lat?

To szalenie trudne pytanie. Wiele z rozwiązań dla domu, które dziś są standardami dwadzieścia pięć lat temu w ogóle nie istniała! Przykładem może być choćby żarówka LED. Niewątpliwie w tym momencie na całym świecie legiony tęgich głów pracują nad odpowiedzią na to pytanie. Ja skupię się przede wszystkim na zauważalnych dziś trendach, które w mojej ocenie staną się standardem w tym czasie. Pierwszym – dość oczywistym trendem jest profesjonalizacja rynku. Objawiać się będzie zmniejszeniem udziału domów budowanych metodą gospodarczą. Wzrośnie zapotrzebowanie na kierowników i koordynatorów budowy, projektantów i architektów wnętrz, automatyków i innych specjalistów, którzy będą w stanie udowodnić, że dzięki ich pracy ostatecznie klient może zaoszczędzić. Ze względu na ten trend branże się uporządkują. Wyraźnie odznaczać się od siebie będą wykonawcy klasy premium oraz firmy oferujące usługi mniej spersonalizowane, jednak znacząco tańsze. Z pewnością powstanie również szereg nowych zawodów związanych z budownictwem, których nie potrafię przewidzieć. Kolejny trend w który wierzę, dotyczy zarówno budowy domów, jak i większych obiektów, np. użyteczności publicznej. Mam na myśli zintegrowane projektowanie, jak choćby wciąż zyskujący popularność model BIM. W wielu przypadkach już dziś stosuje się metody projektowania uwzględniające potrzeby energetyczne i obsługę budynków w przyszłości oraz porządkujące pracę różnych fachowców. Z moich obserwacji wynika jednak, że tak zaplanowane projekty są wciąż w mniejszości, szczególnie gdy myślimy o domach jednorodzinnych. Dzięki zintegrowanemu projektowaniu zminimalizują się przypadki konfliktów między konkretnymi branżystami i ich instalacjami, którzy dziś najczęściej działają bez koordynacji na zasadzie „kto pierwszy, ten lepszy”. Ułatwi to prowadzenie projektów, obniży ich koszt i zwiększy jakość ostatecznego produktu. Umożliwi również prostszą integrację wszystkich technologii w domu za pomocą automatyki. Ostatnim trendem, na który chcę zwrócić uwagę jest popularyzacja rozwiązań energooszczędnych w budowie domu. Trudno mi sobie wyobrazić, że za 25 lat w Polsce wciąż powstawać będą domy nieenergooszczędne. Dziś wsparcie rządowe takich inwestycji opiera się na metodzie marchewki, ale nie powinno dziwić, gdy za kilka-kilkanaście lat przejdą do metody kija – pojawią się prawdopodobnie kary za budowanie domów z niskim poziomem efektywności energetycznej.

0 Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij i dodaj pierwszy!