REKLAMA

Joanna Leciejewska: projekty dla współczesnego nomada

mg | 22 wrz 2015 15:27 0

O najnowszej kolekcji mebli „Mio” zaprojektowanej dla firmy Vox, priorytetach projektowych i customizacji z Joanną Leciejewską, projektantką form przemysłowych, rozmawia Mariusz Golak.

Jak wyglądała praca nad kolekcją „Mio”?

Powstanie kolekcji „Mio” zostało poprzedzone wieloetapowym procesem projektowym. Początkowo, wraz z Wiktorią Lenart, uczestniczyłyśmy w warsztatach projektowych z udziałem przedstawicieli poszczególnych działów firmy Vox. Byli wśród nich specjaliści od technologii, osoby z działu handlowego, marketingowcy, potencjalni użytkownicy… Każdy z nich dzielił się swoimi doświadczeniami i spostrzeżeniami. Ważną rolę w procesie projektowym odegrały również badania oczekiwań odbiorców oraz analiza aktualnych trendów. Pozyskane tą drogą informacje stanowiły punkt wyjścia dla naszej pracy.

Zdecydowałyśmy się na projekt zestawu modułowego, który doskonale wpisuje się w aktualne potrzeby społeczne, zwłaszcza customizację, czyli dostosowanie mebli do osobistych potrzeb klientów, spełnianie ich życzeń co do wyglądu i charakteru produktu. I to nie tylko pod kątem
funkcjonalności, bowiem coraz częściej chcemy, żeby forma mebli wyrażała także naszą osobowość. Dochodzi do tego konwencja współczesnego nomadyzmu. Jesteśmy mobilni, chętnie się przemieszczamy i nasze mieszkania muszą być do tego przystosowane, w czym ważną rolę odgrywają także meble. Od początku postawiłyśmy na modułowość. Zmieniając układ brył, dobierając odpowiednie dla siebie kolory i materiały frontów, możemy nadawać meblom z kolekcji „Mio” zupełnie nowy wygląd. Daje to możliwość tworzenia przestrzeni otwartych, całkowicie zamkniętych bądź transparentnych lub półtransparentnych, co uzyskujemy dzięki specjalnym nadrukom. Klient sam decyduje o kształcie mebli – może budować bryły tradycyjne, czyli np. regały, komody, ale też bardziej nowoczesne, o zdynamizowanej formie – wszystko dzięki drabinkom i modułom skrzynkowym. Każdą skrzynkę można ustawić w trzech różnych pozycjach. Dysponujemy wysokimi drabinkami, np. służącymi do zbudowania regału, drabinkami średnimi, z których przykładowo mogą powstać komody oraz niskimi drabinkami, nadającymi się do wykonania zestawu RTV. Możemy też połączyć wszystkie wymienione meble w jeden. Zależało nam, żeby mebel bardziej przypominał architekturę niż tradycyjnie pojmowane bryły.

Czy z Pani obserwacji wynika, że klienci faktycznie czują potrzebę własnoręcznego komponowania swoich mebli?

Faktycznie, widzimy, że klienci coraz bardziej cenią możliwość dopasowania mebla do swoich zindywidualizowanych potrzeb. Część z nich np. lubi eksponować zawartość regałów, inni wolą ją schować, a nasze meble dają im swobodę wyboru. Dzięki nim mogą tworzyć własne układy, wręcz „kombajny meblowe”, które mogą być odpowiednikiem dawnych meblościanek. Zresztą nawet odpowiednio manewrując znanymi bryłami, możemy uzyskać nowy efekt wizualny. Poza tym meble z kolekcji „Mio” świetnie wpisują się w  charakter współczesnych wnętrz. W dzisiejszych czasach funkcje wnętrz przenikają się. Nie ma wyraźnie wydzielonej jadalni, sypialni, strefy wypoczynku… One nieustannie się przenikają. Znakiem czasów jest to, że przenikają się również różne płaszczyzny naszego życia prywatnego, zawodowego itp. Dlatego otaczające nas sprzęty musimy dopasować do takiego stylu życia. Dodatkowo mieszkamy w różnych wnętrzach. W wysokich pomieszczeniach kamienic, mieszkaniach w „bloku”, na poddaszach… Aranżowanie tak różnych przestrzeni tradycyjnymi meblami bywa trudne. Projektem „Mio” staramy się temu sprostać. Modułowa forma kolekcji pozwala zabudować nawet skosy poddaszy, ekonomicznie wykorzystując daną przestrzeń.

Czy prymat funkcjonalności oznacza, że estetyka schodzi na dalszy plan?

Projektowanie musi uwzględniać punkt widzenia użytkownika. Sama jestem użytkownikiem i staram się projektować tak, by nie zawieść siebie samej. Osobiście cieszę się z prototypu mebla z kolekcji „Mio”, który mam w swoim domu, i świetnie się sprawdza. Nie wyobrażam sobie tworzenia projektu, który byłby pozbawiony sensownej funkcji. Jednocześnie nie jestem w stanie przebywać w obecności przedmiotu, który będzie drażnił mnie wizualnie. Dlatego razem z Wiktorią Lenart staramy się, żeby równanie – funkcjonalność plus estetyka zawsze dało prawidłowy wynik.

Można odnieść wrażenie, że doskonale odnajduje się Pani w projektowych duetach. Wcześniej zaprojektowała Pani wspólnie z Piotrem Kuchcińskim kolekcję „4 You by Vox”. Jak się pracuje u boku tak doświadczonego projektanta?

Praca z Piotrem jest pasjonująca i bardzo pouczająca. Możliwość wspólnej pracy u boku tak doświadczonego i cenionego projektanta jest dla mnie wielkim wyróżnieniem. Kolekcja „4 You by Vox” jest jej efektem. Zostaliśmy zaproszeni przez firmę Vox do uczestnictwa w badaniach (potrzeb potencjalnych użytkowników) poprzedzających proces projektowy. Wyciągnięte wnioski na podstawie bardzo wnikliwych badań były dla nas bezcenną bazą. Punktem wyjścia i głównym założeniem było budowanie kolekcji wokół dwóch głównych akcentów w mieszkaniu: łóżka i stołu, przy których domownicy spędzają najwięcej czasu. Ponadto użytkowanie mebli dziś się zmieniło. Te dwa „główne centra” przyjęły nowe funkcje. Dodatkowo podział i przeznaczenie przestrzeni w mieszkaniu przestały być tak bezwzględne, dziś często się przenikają. Dlatego zaprojektowane przez nas łóżko umożliwia wykonywanie prostych ćwiczeń, oglądanie filmów na specjalnym ekranie, pracę, przechowywanie czy bliższe przebywanie ze swoją pociechą dzięki dostawianemu łóżeczku dla dziecka. Konstrukcja stołu „4 You by Vox” pozwala trzymać zawsze pod ręką niezbędne przedmioty, a także… założyć własny zielnik. Przy stole bawimy się, pracujemy, spotykamy ze znajomymi czy oddajemy się naszemu hobby. Korzystanie z mebla nie ogranicza się tylko do jedzenia przy stole. Ponadto wymienne moduły w meblach i dodatkowe akcesoria pozwalają na swobodną indywidualizację wybranego wnętrza.

Stworzyła Pani już kilka projektów dla firmy Vox. Jak nawiązała Pani z nią współpracę?

Vox stawia na wysoki poziom wzornictwa i innowacyjność. Obserwuje światowe trendy. Wspiera projektantów i docenia dobre pomysły. Vox tworzą wspaniali ludzie, z wielką pasją i zaangażowaniem, a atmosfera pracy w tej firmie jest wyjątkowa. Tutaj wiele się nauczyłam, nie tylko na płaszczyźnie zawodowej. Od lat śledzę sukcesy firmy i cieszę się, że zostałam zaproszona do współpracy. Z Wiktorią Lenart od pewnego czasu tworzymy duet projektowy. Zespołowa praca bardzo inspiruje. Mamy podobne spojrzenie na świat, ale też świetnie się uzupełniamy. Kolekcja „Mio” jest pierwszym naszym wspólnym projektem. Jesteśmy w trakcie pracy nad następnymi kooperatywnymi dziełami.

Wiele się mówi na temat osiągnięć XXI wieku. Idą za tym innowacje, oryginalność, wielofunkcyjność. Jak – Pani zdaniem – będą wyglądały meble… XXII wieku?

Nasz tryb życia bardzo się zmienia. Zmieniają się też obyczaje i potrzeby. Pojawiają nowe technologie, materiały. Pomysły, których realizacja kiedyś nie była możliwa, dziś są realne. Tworzywa sztuczne, drukarki 3D pozwalają stworzyć niemal każdy kształt. Miniaturyzacja elektroniki, nanotechnologie dają nowe możliwości. Te tendencje z pewnością będą się rozwijać.
Równocześnie, gdy przeanalizujemy architekturę wnętrza kultur starożytnych, zobaczymy, jakimi
sprzętami otaczali się kiedyś ludzie, to zauważymy, że meble starożytnego Egiptu, Grecji czy Rzymu niewiele różnią się funkcją i wyglądem od współczesnych. Uczy to pokory. Uświadamia, że to, co stwarzamy, jest wypracowane przez wiele pokoleń i zawsze będzie odpowiedzią na zapotrzebowanie przyszłych użytkowników.

W branży opisują Panią jako projektantkę wszechstronną, nie bojącą się wyzwań, a przy tym bardzo skromną, podchodzącą do zawodu z ogromnym zaangażowaniem i profesjonalizmem. Czy Pani tak samo siebie postrzega?

Miło jest słyszeć słowa profesjonalizm i zaangażowanie w kontekście własnej osoby. Praca projektanta wiąże się z permanentną oceną i weryfikacją. Z drugiej strony projektant wkłada w swoją pracę część siebie. Pozytywny odzew utwierdza w przekonaniu, że jego rola ma sens. Jestem szczęściarą, bo lubię moją pracę. Projektowanie jest dla mnie przyjemnością.

Jeszcze jako studentka w 2003 roku zdobyła Pani pierwsze miejsce za najlepszy produkt na warszawskich targach „Światło”. Następnie 2004 i 2005 rok przyniosły Pani dwa złote medale na Międzynarodowych Targach Poznańskich za kolekcje K.R.A. i „Kika”. Za projekty oświetlenia nagradzali Panią w swoich konkursach światowi potentaci, tacy jak Osram czy Philips. Z kolei w 2013 roku, podczas dwudziestej, jubileuszowej edycji konkursu „Dobry Wzór”, prezes Instytutu Wzornictwa Przemysłowego przyznał Pani nagrodę „Designera Roku”. Które z tych wyróżnień jest dla Pani szczególnie ważne?

Każde z wymienionych wyróżnień było podsumowaniem danego etapu mojej pracy projektowej. Równocześnie było olbrzymią motywacją do dalszego działania. Tytuł „Designera Roku”, przyznany przez Instytut Wzornictwa Przemysłowego, jest wielką nagrodą i bardzo ważnym momentem w moim życiu. Umocnił mnie w przekonaniu o sensowności mojej pracy. To dla mnie olbrzymi zaszczyt, ale również odpowiedzialność.

Dziękuję za rozmowę. 

0 Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij i dodaj pierwszy!