REKLAMA

Skierowanie sprawy do sądu to dla nas ostateczność

ps | 30 maj 2016 09:13 1

Nie jest codzienną sytuacją, aby projektant wnętrz rozliczał się ze swoim zleceniodawcą przed sądem. Niestety takie sytuacje również się zdarzają. Okazuje się, że nie jest łatwo być projektantem wnętrz na rynku. O „ciemnych stronach” zawodu opowiadają Agata Balińska z pracowni Balińska Wnętrza oraz Gosia Goś z pracowni GG-Design.

Czy często współpraca klienta z projektantem kończy się w sądzie?

Nie, współpraca z klientami układa nam się z reguły bardzo dobrze. Utrzymujemy z nimi kontakt także po wykonaniu projektu. Są klienci, z którymi bardziej się zaprzyjaźniam i mamy relacje długo po zakończeniu projektu oraz takie, które kończą się wraz z zakończeniem pracy. Najczęściej, kiedy realizacja jest gotowa, jedziemy zrobić zdjęcia, porozmawiać, a nawet doradzić, jakim drobiazgami udekorować wnętrze. Do tej pory miałyśmy jedną taką sytuację, kiedy współpraca z klientem znalazła swój finał w sądzie, i mamy nadziej, że będzie to jedyna taka sytuacja.

Na czym polegają problemy we współpracy z klientem?

Generalnie nie mamy większych problemów z klientami. Czasem dość długo podejmują decyzję, albo nie mogą zdecydować się na wybór jednej z przedstawionych przez nas propozycji. Nie ma się co dziwić, to w końcu trudne decyzje, bo mieszkanie czy dom urządza się na długo, czasem ze wsparciem w postaci kredytu, który trzeba później wiele lat spłacać. W tym przypadku, problem z klientem polegał na tym, że nie zapłacił on nam za wykonaną pracę. Wszystko było dobrze dopóki nie przyszło do końcowych rozliczeń. Wcześniej nie było żadnych uwag do naszej pracy projektowej jak i do prac wykonawczych, a nawet w którymś mailu ten sam klient napisał, że jest bardzo zadowolony z projektu i ekipy wykonawczej, która projekt realizowała.

Na Pań wizytówkach w naszym serwisie Archiconnect.pl, widnieją niepochlebne komentarze. Czy przeczuwają Panie kto może za tym stać?

Mam podejrzenia, że w/w klient umieszcza w Internecie tzw. hejty na nasz temat, robiąc nam czarny PR. Niektóre wpisy pokrywają się z terminami rozpraw, a ostatni to moment, w którym komornik pobrał z konta inwestorów część zasądzonej nam przez sąd kwoty za wykonana usługę. Kiedy znalazłam te wpisy na Państwa portalu, pierwszą myślą jaka się pojawiła w głowie, było zlikwidowanie wizytówki. Klienci zadowolenie z naszych usług najczęściej dzwonią do nas, wysyłają zdjęcia z realizacji projektu, czasami zapraszają nas do siebie na kawę i polecają nas swoim znajomym. Nie szukają stron internetowych gdzie mogliby umieścić pozytywny komentarz. I nie ma się co dziwić, my też bezpośrednio kierujemy podziękowania np. do naszej ulubionej fryzjerki czy kosmetyczki a nie szukamy stron, żeby wpisać pozytywną opinię. Może to błąd. Anonimowo w internecie, każdy może napisać nawet największe bzdury, my nie mamy na to wpływu.

Internet to obecnie najbardziej dostępne i powszechne źródło informacji. Czy negatywne opinie o pracy architekta, mogą mu zaszkodzić?

Na pewno. W obecnych czasach wszystkiego szukamy w sieci, także informacji o potencjalnym kontrahencie. Osoby chcące skorzystać z usług projektanta wnętrz także szukają informacji o nim w internecie. Kiedy ktoś przeczyta złe opinie o danej firmie, nawet jeżeli nie są prawdziwe, na pewno odrzuci jego kandydaturę, nie zważając na to jakie ma portfolio. My bazujemy głównie na poleceniach klientów, ale być może są i tacy klienci, którzy sprawdzają o nas opinie, właśnie w sieci. Wracając do sedna sprawy, na pewno skierowanie sprawy dą sądu to dla nas ostateczność i nic przyjemnego.

Dziękuję za rozmowę. 

1 komentarz. Skomentuj!