REKLAMA

Wielkomiejski eklektyzm – czyli jak zaprojektowałam apartament w Gdyni

ps | 11 cze 2015 10:45 0

Wnętrze apartamentu jest odzwierciedleniem „osobowości wielkomiejskiej”, zafascynowanej Nowym Jorkiem, miłośnika dobrej lektury i wina, estetą. Każdy przedmiot znajdujący się w tym mieszkaniu jest uosobieniem osoby Pana domu, zarówno jego pracy jak i życia. Z projektantką Moniką Potorską, rozmawia Piotr Sawczuk.

Czy trudniejsze jest zaprojektowanie apartamentu czy kawalerki?

Każde z wnętrz, zarówno apartament jak i kawalerka, muszą pomieścić swoje funkcje. Należą do nich kuchnia, łazienka, miejsce do spożywania posiłków, strefa wypoczynku oraz sypialnia. Do tego możemy również dołożyć przechowywanie, które jest również niezmiernie ważne we wnętrzu. Tak więc można powiedzieć, że funkcje pozostają ale się skalują lub łączą, przestają zabierać miejsce jako samoistniejące. Tak więc zamiast stołu z czterema krzesłami – w kawalerce funkcjonuje wysoki blacik i wyższe jedno lub dwa krzesła ale nie wykluczone, że użytkownik mieszkania będzie uważał, że wszystko czego potrzebuje to kanapa – tak również można. W projektowaniu zawsze największe trudnością jest przekonanie klienta do tego aby zaufał projektantowi i pozwolił sobie zaprojektować wnętrze, to zaufanie bardzo fajnie potrafi zaowocować. Moje najlepsze realizacje to takie, które projektowałam dla osób, które polubiły naszą współpracę.

Na czym polega i gdzie możemy znaleźć przemycone fascynacje właściciela Nowym Jorkiem w tym apartamencie?

Przemycałam moją wizję tego wnętrza, a klient się na to zgadzał. Staram się we wnętrzu odgadywać użytkownika i obraz, który powstawał był wielkomiejski, lekko nonszalancki i arogancki – monumentalny, oldfashion i bardzo miejski – to jest dla mnie mieszanina, którą pamiętam z Nowego Jorku. Pojawia się we wnętrzu dosłowność tj.fotografia Nowego Jorku - Agi Mróz ale jest masa smaczków tj. monumentalna ściana z luksfer, trochę w stylu lat 90-tych, eklektyczne połączenia współczesnych mebli z klasycznymi. Sporo bibelotów, sztuki i książek, na wszystkie starał się znaleźć miejsce. Jest też nuta ekstrawagancji: lustro Oskara Zięty w mikro – toalecie, na tle ryflowanego kamienia w akompaniamencie rzeźby lwa o pozłacanej grzywie, jest również podświetlany prysznic w łazience oraz luksusowa sypialnia i garderoba.

Co było najtrudniejsze przy realizacji tego projektu?

To była czysta przyjemność, taki rodzaj pracy, który przestaje być pracą, a staje się uzależnieniem przebywania w takim wnętrzu. Najtrudniejsze zatem było przestać koncentrować się na detalach a zacząć to wszystko realizować. Detale, których nie widać na pierwszy rzut oka np. podświetlany prysznic – pionowa ściana oraz sufit – odpowiednie rozproszenie światła i ilość diód i sposób montażu. Sporo kłopotu dał nam również temat biblioteki, która jest bardzo ciężka, jej ciężar uszkodziłby wylewkę i posadzkę, dlatego należało wykuć fragment posadzki i stawiać mebel bezpośrednio na posadzce właściwej. Brak listew przypodłogowych, jako listwy przykrywające podłogę przy ścianach – to również był spory kłopot. każdą ścianę podcinaliśmy aby wprowadzić do niej profil aluminiowy C malowany na czarno – ten zabieg dodał bardzo dużej lekkości przy połączeniu ścian z ciężką orzechową podłogą. Nie można jednak mówić o projekcie bez możliwości realizacji – wszystko da się zrealizować. The sky is the limit.

Dziękuję za rozmowę. 

0 Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij i dodaj pierwszy!