REKLAMA

Żywa ikona designu z PRLu

ps | 06 cze 2016 22:23 0

Zapewne każdy kto miast styczność ze wzornictwem, nie mógł nie usłyszeć o polskim fotelu RM58, który stał się ikoną światowego designu, a pochodzi właśnie z czasów poprzedniej epoki. Byliśmy w stanie przywrócić tej ikonie żywotność - mówi w rozmowie Michał Woch, Dyrektor Zarządzający marką Vzór.

Przywrócili Państwo życie fotelowi RM58, zaprojektowanemu w 1958 roku przez Romana Modzelewskiego. Z czego wynika zaciekawienie rynku wzornictwem z czasów PRLu?

Tak się złożyło, że obiekty, które produkujemy pochodzą z tamtej epoki, ale wzorniczo i koncepcyjnie nie mają za wiele z nią wspólnego. Kolekcja Romana Modzelewskiego to czysty modernizm z lat 50-tych i 60-tych, który w swojej formie, koncepcji, wykończeniu, mógłby występować dziś i nikt nie zauważyłby w tych meblach żadnych odchyłów od najwyższych standardów z Francji, Wielkiej Brytanii, USA. Fotel 58 jak i inne meble z kolekcji Romana są przejawem najlepszego stylu i najlepszych koncepcji wzorniczych tamtej epoki. To, że lata 50. i 60. przypadły na taki, a nie inny okres polityczno-gospodarczy, oraz powstanie w tym czasie fotela RM58 to czysty zbieg okoliczności. PRL tworzy jedynie pewien kontekst dla historii Romana Modzelewskiego. Projektowane przez niego meble wyprzedzały epokę i były zupełnie nieprzystawalne do szarości PRLu. W związku z tym nie mogły być produkowane i zapewne nie znalazłyby w Polsce rynku zbytu. Losy Romana Modzelewskiego to historia dobrego projektanta, który tworzył ponadczasowe obiekty, w nieprzyjaznym ustroju. Oczywiście, my korzystamy z tego, że wątek PRLu przewija się w tych losach, dlatego, że osadza to całe przedsięwzięcie lepiej i dodaje wyraźniejszego tła historycznego. To są fajne rzeczy, które przetrwały próbę czasu. Warto postawić tu pytanie, dlaczego nigdy nie zaistniały na rynku? Główną przyczyną był właśnie kontekst polityczno-gospodarczy. PRL nie wchłonął w żaden sposób tych projektów, one były skazane na zapomnienie, nie funkcjonowały w PRLu, bo nie pasowały do założeń, jakimi się ten okres wyróżniał. Stylistyka PRLu to włączenie zupełnie innych produktów.

Fotel RM58, który jest obecnie „na tapecie”, pojawił się na rynku ponownie w 2012 roku za pośrednictwem marki Vzór. Dlaczego akurat ten fotel stał się ikoną designu?

Fotel ten, w momencie powstawania, był bardzo innowacyjny na wielu płaszczyznach. Koncepcja, kształt, materiał. Projekt Romana Modzelewskiego, to pierwsze zastosowanie takich materiałów w meblarstwie w Polsce i jedno z pierwszych na świecie. Za granicą, gdzie nie było dodatkowych filtrów wynikających z panującej sytuacji ustrojowej, mebel ten zostałby doceniony i natychmiast zdobyłby uznanie. Kiedy stał się ikoną? Zwykle, żeby obiekt można było określić takim mianem, musi upłynąć jakiś czas. W przypadku RM58, ten czas upłynął, lecz sam fotel istniał ciągle w świadomości nielicznych. Pierwszym potwierdzeniem przetrwania próby czasu i uznania, że jest to obiekt ponadczasowy, był rok 2009, kiedy to Victoria and Albert Museum w Londynie tworząc wystawę o dialogu, pomiędzy designem po dwóch stronach żelaznej kurtyny – Cold Warm Modern, zdecydowano się kupić fotel do swojej stałej kolekcji i pokazać go na głównej wystawie, tuż obok słynnego Eams Arm Chair, który był zaprojektowany i wykonany w tym samym czasie i z tych samych materiałów. To był moment, kiedy wszyscy zrozumieli, że mamy do czynienia z czymś, co nosi znamiona ikony designu. Obecnie znów musiało upłynąć trochę czasu, zanim wszyscy przyjęli to do wiadomości. To, że ktoś powie, że coś jest wyjątkowe, nie wystarczy, żeby określić to mianem ikony. Ludzie muszą się wzajemnie, wielokrotnie upewnić, że dany projekt, rzeczywiście takie cechy ma. Smaczku dodaje fakt, że fotel był ikoną nieistniejącą na rynku. Istniał jedynie w świadomości znawców, w Polsce wspominano o nim jedynie na wykładach ASP. 

Kolejnym punktem w historii, który potwierdził wyjątkowość tego mebla, nie tylko na skalę polską, a światową, był konkurs World Interior New Award (WIN Award), do którego zostaliśmy zaproszeni w 2013 roku. W konkursie wzięło udział ponad 600 projektów. Pomimo tego najpierw otrzymaliśmy nominację, a następnie zostaliśmy wybrani do grona finalistów, w kategorii meble. To był Top 4, i oprócz naszej marki Vzór i fotela 58, były tam firmy osadzone historycznie, z dorobkiem i kilkudziesięcioletnim doświadczeniem. Ważne było to, że niezależnie od wątków polskich, szersze grono ludzi, z zewnątrz, potwierdza globalną uniwersalność tego fotela. Gala finałowa odbyła się w Saatchi Gallery, w Londynie. Wśród Jury znaleźli się wybitni przedstawiciele świata nauki, sztuki i biznesu, a jego przewodniczącym – obecnym na gali – był Sir Terence Conran, założyciel kultowej brytyjskiej marki Habitat oraz Muzeum Designu w Londynie. Okazało się też, że wygraliśmy ten konkurs. Nagroda przyznana była zarówno samej firmie Vzór jako przykładowi kreatywnego modelu biznesowego opartego na przywracania historycznych zapomnianych obiektów, jak i samemu fotelowi RM58 w stosunku do którego sformułowano jednozdaniowe uzasadnienie: „I',m surprised to have never seen it before – it’s iconic”. czyli „Dziwię się, że tego wcześniej nie widziałem, bo to jest ikona.” Ludzie zza granicy, specjaliści z branży, świata nauki, biznesu, designu, dziwili się i jednocześnie podkreślali, że obiekt, który jest właściwie ikoną, jako ikona nie istniał i tak mała grupa ludzi o nim wiedziała. Miłym zaskoczeniem był również kontakt ze strony Yale University Press, sławnego Uniwersytetu w USA z Ivy League, który od wielu lat wydaje księgę „History of World Design”. W roku 2013 stworzono aktualizację tego albumu, w ramach której zamieszczono notkę o Romanie Modzelewskim i jego fotelu.

Jakie materiały zostały użyte do produkcji tego fotela w poprzednim ustroju, a jak dziś wygląda jego proces reprodukcyjny?

Historycznie, fotel był produkowany ręcznie z laminatów poliestrowych. W tamtych czasach, z tego materiału produkowano na przykład łodzie. Pleciona wata szklana, przemalowana żywicą, była składana warstwowo, co dawało twardą i wytrzymałą strukturę. My przywróciliśmy ten projekt z wykorzystaniem nowych technologii i materiałów, umożliwiających produkcję seryjną, powtarzalną, dającą nam pewną optymalizację kosztową. Fotel z pewnej odległości wygląda oczywiście tak samo, natomiast oprócz kształtu nie ma nic wspólnego z poprzednią wersją. Oryginał został po prostu zeskanowany 3D. Dzisiaj ten fotel jest produkowany w formie rotoformowania, która polega na tym, że do zamkniętej formy aluminiowej wsypuje się surowiec w formie drobinek polietylenu. Forma z proszkiem jest następnie przypinana do ramienia, które porusza się w piecu we wszystkich osiach . Pod wpływem ruchu i temperatury surowiec powolutku roztapia się i oblewa ścianki, dzięki temu osiągamy właśnie taką zamkniętą i pustą w środku formę, jak w przypadku oryginału. Oczywiście nie jest to laminat, a plastik, co pozwala nam produkować więcej sztuk tego fotela. Design i wzornictwo przemysłowe osiąga sukces dopiero wtedy, kiedy ma szansę z różnych względów zaistnieć na rynku. Jednak oprócz tego, że produkt musi być fajny, musi mieć fajną historię. Musi mieć też jakieś parametry jakościowe i cenowe. Gdybyśmy przywrócili obiekt w technologii historycznej, nigdy nie zaistniałby na rynku, ze względu na swoją cenę i brak możliwości obsłużenia większych zamówień kontraktowych. Także na tym polegała kwintesencja pracy Kuby Sobiepanka, który opracował technologię od początku. Dodatkowo nogi, w oryginalnym egzemplarzu, były po prostu przyklejone do spodu fotela, czyli były przymocowane na stałe, co powodowało go sporym gabarytowo i ciężko było go transportować. Dzisiaj nogi są wkręcane, fotel jest komfortowy, a jego transport tani i wygodny. Ciekawostką jest to, że wdrożyliśmy również fotel RM58 LE – czyli Limited Edition. Wersję tę produkujemy w stoczni technologii analogicznej do historycznej, tj. z wykorzystaniem technologii wykorzystywanych obecnie do produkcji jachtów. Są to produkty dla pasjonatów, którzy w designie poszukują nawiązań do tradycji i historii. Chętni, na tak luksusowy model również się znajdują, natomiast sprzedaż tej wersji oscyluje wokół 5% całej sprzedaży. To wszystko jest potwierdzeniem, że podjęliśmy dobre decyzje jeżeli chodzi o wdrożenie właśnie tego modelu. Byliśmy w stanie przywrócić tej ikonie żywotność.

Jak wygląda współpraca z kontrahentami? Skąd mają Państwo najwięcej zamówień na ten fotel?

Proporcje zamówień cały czas się zmieniają. Zaczęliśmy oczywiście od rynku polskiego i to było kiedyś 100%. Obecnie natomiast rynek polski to poniżej 70 %. Nasza dystrybucja w Polsce jest nasycona. Jesteśmy we wszystkich ważnych showroomach z fajnym, oryginalnym i wartościowym designem. Osiągnęliśmy pewien pułap i rozwój sprzedaży teraz będzie podążał w takim rytmie, w jakim będzie się rozwijała zamożność społeczeństwa polskiego oraz rosła świadomość naszej marki i produktów. Fotele z kolekcji Romana Modzelewskiego to produkty nie tylko ponadczasowe ale też uniwersalne, w tym zaznaczeniu, że są atrakcyjne i czytelne dla pasjonatów za granicą. Dzięki temu z powodzeniem budujemy obecnie sieć dystrybucji za granicą. Obecnie mamy 15 dystrybutorów. Mam nadzieję, że kiedyś będziemy ich mieli kilkuset.

Jak wygląda kwestia praw autorskich, produkcji licencyjnej fotela RM58?

Zależało nam aby ten produkt był traktowany i oferowany w doborowym towarzystwie, tj. marek oferujących meble oryginalne, produkowane z poszanowaniem praw autorskich a nie inspirowane. Prawa autorskie oczywiście nabyliśmy od ich dysponenta, czyli Pani Rektorowej Wery Modzelewskiej, żony projektanta, Romana Modzelewskiego. Jest to umowa licencyjna, w ramach której uiszczane są tantiemy. Ze strony Pani Wery mamy pełne wsparcie. Jest ona naszym ambasadorem. Ta wiarygodna historia, jest poparta poszanowaniem praw autorskich.

Dziękuję za rozmowę. 

0 Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij i dodaj pierwszy!