REKLAMA

Pod żaglem Kolumba. Restuaracja Christopher Columbus w Szczecinie

Wnętrza Publiczne 1/2007 | 02 maj 2014 01:01 0

Przekraczając próg pubu Columbus, od razu można poczuć "morski klimat". Tworzą go liczne tu i wkomponowane ze smakiem okrętowe lampy, repliki żaglowców oraz kapitańskie loże. Bez trudu można też dostrzec postać "patrona" lokalu, Krzysztofa Kolumba, słynnego żeglarza i odkrywcy Ameryki, którego duch unosi się na drewnianymi stolikami.

  • Restauracja Christopher Columbus w Szczecinie

    Projekt: właściciele
    Powierzchnia całkowita: ok. 200 m2
    Koszt inwestycji: ponad milion zł

Wały Chrobrego w Szczecinie, wzniesione na początku XX wieku, w miejscu dawnego Fortu Leopolda... To własnie tu mieści się restauracja Christopher Columbus, która od wczesnych godzin porannych tętni życiem. Od początku działalności stała się ona jednym z ulubionych miejsc spotkań mieszkańców, turystów i biznesmenów. Można tu „wpaść” bez okazji, tylko poczytać gazetę czy skorzystać z internetu, ale można też zatrzymać się na dłużej. Chcieliśmy, aby było to miejsce, gdzie można przyjść codziennie, a nie jak dotąd bywało – od "wielkiego dzwonu", na uroczyste kolacje rodzinne – opowiada Tomasz Weczer, jeden z współwłaścicieli restauracji Christopher Columbus. Idea przekonała gości, a lokal udanie wkomponował się w krajobraz nadodrzańskiej promenady. Zza dużych, drewnianych okien, a latem także z otaczającego tarasu, roztacza się malowniczy widok na statki płynące rzeką czy wyspy: Grodzką i Bielawę oraz nadbrzeże portowe.

Zabytkowa przystań
Początki restauracji Christopher Columbus wcale nie były łatwe. Wcześniej w tym miejscu, na Wałach Chrobrego, nie było praktycznie nic. Był to punkt miasta kompletnie nie wykorzystany pod względem
gastronomicznym i turystycznym. Na chronionym przez konserwatora zabytków terenie, dawnych tarasach Hakena, przez 55 lat nie powstał żaden lokal. Potencjalnych inwestorów zniechęcała mało atrakcyjna lokalizacja, oddalona od centrum, a więc z utrudnionym dojazdem. Zwyciężył rozsądek
i chęć wykorzystania tego miejsca. Tomasz Weczer wspomina: długo negocjowaliśmy warunki zabudowy z konserwatorem zabytków. Dotyczyły one głównie ochrony zabytkowych drzew okalających restaurację oraz ogólnego zarysu elewacji. Początkowo miał tu powstać jedynie sezonowy ogródek, udało się jednak znacznie więcej. I jak widać, była to inwestycja warta ryzyka.

Jak na żaglowcu
We wnętrzu stworzono iście morski klimat. Elementem wiodącym są repliki najróżniejszych żaglowców oraz okrętów. Inspiracją takiego wystroju była lokalizacja lokalu oraz podróże jego właścicieli. Jeden z inwestorów podczas pobytu na Wyspach Kanaryjskich zachwycił się jedną z tamtejszych restauracji, a następnie swój zachwyt "zmaterializował". I tak powstał Columbus, złożony w całości z pomysłów, marzeń oraz doświadczeń jego właścicieli.

Restauracja w całości wykonana jest z drewna, zarówno na zewnątrz, jak i w środku. Drewniane są też duże okna, loże, stoliki i krzesła. Na podłodze ułożone zostały dębowe deski, a całość ma prostą, drewnianą konstrukcję. Budynek posadowiony został na krokwiach – mówi Tomasz Weczer. 

Jedna ze ścian została zbudowana ze starej cegły. Oddziela ona salę restauracyjną od toalet. Zielone luksfery, umieszczone tuż przy samej podłodze, stanowią ciekawy motyw dekoracyjny.

0 Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij i dodaj pierwszy!