Wnętrze jest oszczędne, niemalże surowe. Sprzęty ograniczono do minimum, a z dekoracji zupełnie zrezygnowano. Białe kafle, wydawałoby się, tkwią tu od czasów PRL-u, jednak to tylko pozory. Wykorzystano bowiem współczesne płytki. Ich wiek nieco zdradzają błękitne dekory – najmodniejsze w tym sezonie! Ale białe plafony, bez wątpienia pamiętają epokę „wczesnego Gierka”. Równie mocno uwikłane w przeszłość oświetlenie wydaje się doskonale współgrać z nowoczesną umywalką i prostą, srebrną armaturą. A wszystko zalewa niewinna, oczyszczająca biel, o której wiadomo, że nigdy nie zdradza tych największych sekretów...