Zewnętrzne ściany pomalowane zostały dwoma wesołymi, pełnymi energii kolorami tak, aby zaznaczyć ich bryłę. Dzięki czemu wyglądają jak wstawione do wnętrza kubiki. Ich drzwi są fioletowe - dzięki temu wyglądają, jakby „wycięto” je ze ściany i przeniesiono na antresolę. Do podobnej zabawy architektka wykorzystała murale. Obok ścian, na których mają okazję „gościć”, nie sposób przejść obojętnie. Bo niby gdzie spotkamy wciąż to samo pranie, które już chyba nigdy nie wyschnie czy rury, które zawsze będą działać bez zarzutu?