Minimalistyczne, lekkie i świeże. Pełne życia. Dokładnie takie, jak jego właścicielka. Młoda, pełna nieszablonowych pomysłów fotografka, urządzając swoje wymarzone M, chciała czegoś „innego” – nietuzinkowego, niezwykłego, oryginalnego. Po prostu wnętrza, które będzie miało w sobie to „coś”. Niekoniecznie musiało być eleganckie, a już na pewno dalekie od tradycyjnej koncepcji wystroju. Stąd mile widziane były wszystkie przeciwieństwa klasyki, najlepiej „doprawione” odrobiną szaleństwa oraz klubowego klimatu.