„Jodła za miastem” – tak roboczo nazywali między sobą ten projekt projektanci z KASIA ORWAT home design. Tylko, gdzie tytułowa jodła? Skąd wzięła się ta tajemnicza nazwa? Wytyczne dotyczące metamorfozy wnętrza były bardzo precyzyjne. Ponieważ dom położony jest z dala od dużego miasta, w pobliżu lasu, dla klientów ważne było, żeby jego wnętrze było spójne z otoczeniem – bliskie naturze i ekologiczne. Początkowy koncept zakładał, żeby dominującym materiałem we wnętrzu było drewno, które swoim naturalnym ciepłem sprawi, że dawniej ciemna strefa dzienna zmieni się w przyjazną całej rodzinie przestrzeń, w której dobrze spędza się wspólnie czas. Jednak wraz z pracą nad projektem pomysł ten ewoluował w stronę udomowionego minimalizmu, a tytułowa „jodła” pojawiła się wyłącznie w akcentach spójnie domykających wnętrze – w deseniu tapety w strefie przedpokoju i „jodełkowym” splocie wełnianej pufy Slumber od Casalis. Metamorfoza wnętrza jest jednak spektakularna! Niegdyś ciemne, smutne wnętrze nie zachęcało do spędzania tu czasu. Po zmianie dostało nowego wyrazu i światła. Rozjaśniona kuchnia i strefa dzienna są teraz najważniejszym punktem domu, w którym po prostu przyjemnie się przebywa.