Na terenie podkołobrzeskich ogrodów działkowych arch. Monika Buśko-Kuś postanowiła odtworzyć ideę ogrodu dziadków - miejsca idealnego, kojarzonego z sielskim dzieciństwem, którego wspomnienie przywołuje z czułością do dziś. Na działce wybranej przez właścicielkę studia architektury wnętrz Buśko i jej męża rosną stare drzewa owocowe, pnie się trzydziestoletnia winorośl. Wspomnienia smaków i zapachów dzieciństwa przywołują uprawiane z pasją warzywa. Są jednak i dwie ozdobne, półtorametrowe kule bukszpanu, które mogłyby być powodem do dumy każdego działkowca (właścicielka podkreśla, że do takiej wysokości dorastały przez ćwierć wieku). Bo przecież pozostajemy tutaj w strefie pracowniczych ogródków działowych, wśród innych ogrodników-pasjonatów. Sam dom łączy w sobie cechy nowoczesnej daczy, wiejskiego domku i ogrodowej altany. Przeszklona fasada wizualnie łączy wnętrze z tasem (15 m kw.), gdzie toczy się latem życie. Budynek ma dwa poziomy, po 35 m kw. każdy: na niższym mieści się pokój dzienny połączony z kuchnią, na wyższym - sypialnia. We wnętrzach ogrodowego domu odnajdziemy nawiązania do stylistyki, nazwijmy ją - działkowej: sufit z płyty pilśniowej, drewno kupione w tartaku i pomalowane białą farbą. To, co kiedyś było koniecznością ekonomiczną podczas wznoszenia ogrodowych budyneczków "sposobem gospodarczym", tu stało się świadomym wyborem i elementem przemyślanej, niezwykle spójnej koncepcji. Pozorna surowość wnętrza łączy się ze wzornictwem reprezentowanym przez imponującą, ponad półmetrową lampę Dome marki Bover tworzącą w przestronnym wnętrzu grę świateł i cieni. Ciepły, przyjazny dom dziadków przypominają z kolei meble z niego zachowane - stół i krzesła z zielonym obiciem. Korespondują z nimi: pluszowy fotel, miękkie tkaniny, zieleń we wnętrzu i ta, którą widać przez wielkie okna. Także wygodne blaty kuchenne i wyspa, idealna do przygotowywania przetworów. Założeniem architektki było zapewnienie domownikom i gościom wygody. Mamy się tu relaksować, nie przejmować porządkiem. Stąd na przykład gres w kratkę, na którym nie widać zabrudzeń, i wykorzystanie dywaników z łatwo zmywalnych materiałów. Wszak idea "lata u dziadków" zasadza się na braku stresów i poczuciu swobody.