Właściciele zamarzyli o nowym domu, który będzie tak samo przytulny jak poprzedni, ale nowocześniejszy i bardziej komfortowy. Koniecznie z wygodną kuchnią, bo uwielbiają gotować i przyjmować gości. Architekt Katarzyna Kraszewska zaprojektowała w tym blisko 500-metrowym budynku dosłownie wszystko - rozrysowała każdy centymetr, zaplanowała rozmieszczenie pomieszczeń i urządziła je w najmniejszym detalu. Ponieważ wcześniej poznała upodobania właścicieli, wiedziała, na co może sobie pozwolić. Zaczęła od kolorystyki, bo dobrze dobrana często narzuca charakter całego wnętrza. Wybrała, tak jak chcieli gospodarze, stonowane barwy, z przewagą szarości, beżów i miodowych odcieni - coś pomiędzy wytrawnym koniakowym brązem, a słodkim, jaśniejszym karmelem. Wiedziała, że ten dom będzie zawsze otwarty dla gości, bo gospodarze, kiedy tylko czas im na to pozwala, uwielbiają towarzyskie spotkania i często podejmują przyjaciół na fantastycznych kolacjach. A, że kochają dobre jedzenie i wspólne gotowanie, nie mogło zabraknąć dobrze zorganizowanej, wygodnej kuchni. Zaprojektowana na planie litery L, otwarta na jadalnię i salon zachęca do spędzania w niej czasu. Na dużej wyspie z kamiennym blatem zmieścił się niewielki zlew (jest w końcu zmywarka), płyta grzewcza i okap, który gdy nie pełni swojej roli, staje się niewidoczny. Reszta blatu to niczym nie zakłócona przestrzeń do kuchennych eksperymentów. Wszystkie sprzęty mieszczą się w pojemnych szufladach i meblach robionych na wymiar. Powstały według projektu Katarzyny Kraszewskiej, nie brakuje w nich takich praktycznych rozwiązań jak wysuwane kosze i półki typu cargo. Ciemny kamień i dębowe forniry idealnie komponują się z kolorystyką salonu. Część wypoczynkową oddziela od kuchni jadalnia, czyli masywny stół z drewna i zgrabne tapicerowane foteliki - w sumie zasiądzie przy nim osiem osób, w porywach do dwunastu. Efektowna lampa Cosmos włoskiej marki Vibia (ulubiony model architektki, skromniejsza wersja przy oknie nad blatem) dopełnia wyrafinowany charakter kuchni połączonej z jadalnią. W części przeznaczonej do relaksu stanęła wygodna sofa z funkcją szezlonga, fotel oraz stolik kawowy. Stąd jest fantastyczny widok na palący się ogień w kominku. Został on tak zaprojektowany, żeby obok zmieściło się miejsce na telewizor, a za kamiennym panelem sprzęt grający. No, a skoro jest muzyka, muszą też być tańce, bo jak mówią właściciele większość domówek tak właśnie u nich się kończy. Parkiet do tańca łatwiej jednak niż w salonie było zaprojektować w ogromnym holu. Ten pomysł również spodobał się gospodarzom, dlatego wspólnie zdecydowali, żeby nie zabudowywać go szafami. Katarzyna Kraszewska wymyśliła jedynie ścianę z kamienia ze wstawkami ze szczotkowanej stali (wkomponowała w nią szafy, ale od strony wejścia), a na podłodze położyła szerokie dębowe deski. Na pewno wytrzymają niejedną potańcówkę. Lekkie, mocowane do ściany schody prowadzą na piętro, do części prywatnej. W centralnej części sypialni właścicieli stanęło duże łóżko z wygodnym wezgłowiem obitym alcantarą. Pani domu zależało, żeby sypialnia była naprawdę luksusowa, ale też przytulna, dlatego pojawiło się tu sporo pluszowych tkanin, atłasów i welwetów, a na podłodze miękka, ciepła wykładzina. Stąd tylko krok do równie wytwornej łazienki, zaprojektowanej z dużą ilością drewna, szkła, luster i ponadczasowej bieli. Przez duże okno nad wanną w słoneczne dni wpada tu dzienne światło, rzucając refleksy na piękną podłogę z tekowego drewna. Całość robi wrażenie kąpielowego salonu na luksusowym jachcie. Nieco inaczej została rozwiązana jedna z łazienek dla gości. Trochę bardziej w męskim stylu, z tapetą Arte w strukturalny wzór i umywalką wpuszczoną w blat z ciemnego kamienia. Biżuteryjnym dodatkiem są tutaj kultowe już żarówki brytyjskiego projektanta Lee Brooma.