Mając na uwadze ograniczony budżet na budowę wymarzonego domu, jakim dysponowało młode małżeństwo, architekci przygotowali projekt budynku, który sam w sobie będzie tani, a ponadto możliwy do realizacji etapami. Wspólnie z inwestorami doszli do wniosku, że budowa mniejszego domu "na początek" i późniejsza jego rozbudowa o kolejne segmenty nie mają sensu z punktu widzenia ekonomii. Natomiast wykończenie pokoi dla dzieci (których jeszcze nie ma), dodatkowej łazienki i gabinetu (gospodyni jest fryzjerką) można odłożyć na później. W rezultacie powstał parterowy budynek z pustaków Silka ocieplonych wełną mineralną. Konstrukcję dachu, a zarazem stropu nad parterem zaprojektowano z prefabrykowanych więzarów zbijanych z desek. Dach pokryto blachą falistą. Inwestorom zależało naturalnie także na tym, by ich dom był nie tylko tani, ale i ładny. Rozwiązanie tego problemu wymagało od architektów pracowni Toprojekt kreatywnego i niekonwencjonalnego podejścia, ale - jak widać - udało się. Kiedy okazało się, że inwestor zawodowo handluje drewnem i posiada maszyny do jego obróbki, architekci przekonali go do zastosowania na elewacji domu desek nieheblowanych z nieokorowaną krawędzią zewnętrzną. Zgodnie z zamysłem projektantów na bryle garażu deski będą ułożone poziomo, jak dachówkowy saiding z widoczną naturalną krawędzią. Narożniki zostaną zaakcentowane metalowymi płaskownikami. Na budynku głównym deski mają być bite na przemian płasko i na sztorc, przy czym krawędź na sztorc ma pozostać naturalna i nieokorowana. Deski mają być zabezpieczone impregnatem i pozostawione w naturalnym kolorze, aby wraz z upływem lat powoli szarzeć. Jedyną ozdobą budynku będzie gra światła na mocno tektonicznej powierzchni elewacji.