84-metrowe mieszkanie w katowickim Baildombie pierwotnie mieściło salon połączony z kuchnią, dwie sypialnie, dwie łazienki, gabinet i toaletę. Rzecz wydawałoby się "do zrobienia" na takiej powierzchni, jednak układ pomieszczeń okazał się zupełnie niefunkcjonalny. Zadanie projektantom dodatkowo komplikowało dość niefortunne rozmieszczenie okien w mieszkaniu. Dzięki przeniesieniu jednej z sypialni do pokoju, w którym pierwotnie mieścił się gabinet, architektom udało się powiększyć przestrzeń dzienną. Zabieg ten wraz z wyburzeniem części ścian działowych pozwolił też otworzyć mieszkanie na ogród. Nietypowy kształt strefy dziennej oraz rozmieszczenie okien w narożniku, na krótszych ścianach, wymagało jednak zastosowania niekonwencjonalnych rozwiązań. Stąd pomysł, by podzielić przestrzeń za pomocą rozciągających się od podłogi aż po sufit zabudów meblowych. Zabieg ten pozwolił architektom zachować otwarty plan wnętrza, a przy tym czytelnie wyznaczyć miejsce do pracy, jadalnię, w której stanął stół na sześć osób, ulokowaną pomiędzy dwiema zabudowami kuchnię oraz część wypoczynkową z biblioteką. Dodatkowe, mobilne ścianki w miarę potrzeb pozwalają całkowicie zamknąć gabinet, kuchnię i wyjście na korytarz. Wykończone jasnym drewnem zabudowy - poza naturalną funkcją przestrzeni do przechowywania - stanowią też ciekawy wizualnie element spajający aranżację całego mieszkania i nadający mu indywidualny charakter. Pięknie też komponują się z zielenią naturalnych roślin, których nie brakuje w mieszkaniu.